środa, 12 sierpnia 2015

Miasta Brazylii cz. 7 - Campos do Jordão

Większość brazylijczyków śnieg i chłód widzi jedynie na ekranie swoich telewizorów. Podczas Świąt Bożego Narodzenia w brazylijskiej TV również puszczane są filmy familijne rodem z Hollywood. Problem pojawia się, gdy dzieci wychowywane zawsze w słońcu pytają rodziców dlaczego zawsze w TV podczas świąt pokazują filmy z tym czymś białym i ludzie noszą grube ubrania. Właśnie teraz panuje tutaj zima, przynosząc temperaturę 25-30 stopni każdego dnia (na plus oczywiście).Z tego powodu większość brazylijczyków chce wyjechać gdzieś, gdzie poczują prawdziwą zimę i specyficzny klimat oraz będą mogli ubrać ciepłe ubrania i porobić sobie zdjęcia. Ci bogatsi mogą odwiedzić Stany Zjednoczone, czy południe Argentyny, co jednak z tymi biedniejszymi? Mieszkańcy São Paulo znają odpowiedź – Campos do Jordão.


Campos do Jordão – jest miastem położonym w stanie São Paulo, odległym od największego miasta w Ameryce Południowej o 180 km a od Rio de Janeiro o około 350 km. Istnieją 2 podstawowe rzeczy wyróżniające to miasto na tle innych:

  • Położenie – miasto położone jest na wysokości 1 628 m.n.p.m, co jest brazylijskim rekordem i w czasie zimowym występują tu czasem ujemne temperatury


  • Architektura – gdy spojrzymy na większość budynków, szczególnie w centrum miasta, od razu zgadniemy, że architektura pochodzi z kraju gdzie osoby mówią sobie rano „Guten Morgen” a nie „Bom dia”. Stąd też miasto to nazywa się „Brazylijską Szwajcarią”




Historia


Pierwszymi mieszkańcami tego regionu byli oczywiście Indianie. Po przybyciu na te tereny Portugalczyków, to właśnie oni zaczęli zagarniać te ziemie. W końcu właścicielem terenów ziemskich w tamtym rejonie został Manuel Rodrigues do Jordão, od nazwiska którego powstała nazwa miasta. W XIX wieku zaczęto dzielić wielkie posiadłości na mniejsze regiony i tak przyjmuje się za oficjalną datę założenia miasta dzień 29 kwietnia 1874 roku.

Niedługo później rejon Campos do Jordão zyskał sławę dzięki swoim zdrowotnym właściwościom, szczególnie w leczeniu chorób płuc. Zaczęto więc inwestować w to miejsce i w latach 1920-1930 zaczęto budować pierwsze senatoria i uzdrowiska.


W latach ’50 zaczęto jeszcze bardziej stawiać na turystykę, wynikiem czego jest wielka popularność miasta w całej Brazylii.



Ciekawostki:


  • W mieście widać duże wpływy ludności niemieckojęzycznej, w 1999 roku otworzono np. browar o nazwie Baden-Baden sprzedający piwo na wzór trunków niemieckich


Piwo Campos do Jordão - naturalne piwo o różnych smakach w cenie ponad 20 reali za butelkę


  • Spośród wszystkich 50 tys mieszkańców miasta, ludność biała stanowi ponad 80% całości

  • W mieście corocznie organizowany jest międzynarodowy festiwal muzyki klasycznej


  • Miasto znane jest również z produkcji czekolady wysokiej jakości, znajduje się tam również Muzeum Czekolady


  • Szczególne właściwości miasta spowodowały iż wielu z najbogatszych obywateli Brazylii wybudowało tam swoje posiadłości a w niektórych hotelach za noc możemy zapłacić nawet 8000 reali za jedną osobę

  • Jedną z atrakcji miasta jest przejazd zabytkowym składem z lokomotywą parową







poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Brazylijska TV

Jestem przekonany, że wielu z was ma dość polskiej TV. W sumie nie dziwię się, bo biorąc pod uwagę zakres programowy + obowiązkowy abonament, oferta jest na żenującym poziomie. Jako pocieszenie powiem tylko, że nie oglądaliście brazylijskiej TV.


Swojego czasu oglądałem jeden z odcinków serialu animowanego „The Simpsons” na temat Brazylii. Brazylijska TV została tam satyrycznie przedstawiona jako miejsce jednego aktora – prowadzącego „show”, otoczonego grupą tańczących, skąpo ubranych kobiet. Niestety więcej w tym prawdy niż żartu. Poniżej przedstawię najpopularniejsze programy w bezpłatnych brazylijskich kanałach TV.

Zdj. 1 - Brazylijska TV wg The Simpsons

Od rana telewizja raczy nas programi śniadaniowymi, żywcem skopiowanymi z amerykańskiej TV, gdzie prowadzący zarabiający setki tysięcy reali na miesiąc próbują „nauczać” zwykłych obywateli jak żyć i jak można zmienić swoje życie, wydając przy tym dziennie więcej niż minimalna płaca w kraju.  Przypomina to raczej księdza nauczającego jak należy żyć w małżeństwie......


Zdj. 2 - Ana Maria Braga - milionerka, która próbuje gotować na wizji


Później jest już tylko gorzej. Przed południem albo mamy do dyspozycji telenowelę albo oglądanie powtórek meczów wraz z komentarzami. Sory ale mam oczy i sam mogę wyciągnąć wnioski po oglądnięciu meczu. Nie potrzebuję do tego „ekspertów” doktoryzujących się nad tym przez pół godziny.

Zdj. 3 - Program Jogo Aberto - analizowanie każdego meczu aż do obrzydzenia

Co do telenowel, to o ile kilka/kilkanaście lat temu można było je oglądać, tak teraz głównie przedstawiane są tam związki homoseksualne oraz zdrady i agresja. Problem w tym, że ludzie chyba właśnie taki szajs chcą oglądać.

Zdj.4 - Nowela "Babilonia" - nawet stare baby dały się namówić na zagranie lesbijek


Około godziny 17 zaczynają się dwa programy (Brasil Urgente oraz Cidade Alerta) – oba trwające ponad 2 godziny i przedstawiające najnowsze kryminalne przypadki z Sao Paulo, czasem zdarza się, że na żywo możemy oglądnąć np. pościg za złodziejami, czy mordercami. Zastanawiające, że oba programy emitowane są od poniedziałku do soboty i ciągle mają o czym mówić.

Zdj. 5 - Brasil Urgente - codzienna dawka "kultury brazylijskiej"


Najgorzej jest niestety podczas weekendu. Oglądamy całą serię programów dla ludzi o ilorazie inteligencji w granicach 60-70, gdzie tym razem prowadzący zarabiający miliony miesięcznie „spełniają marzenia” zwykłych ludzi, wydając przy tym nie więcej niż kilkadziesiąt tysięcy, sponsorując przy okazji innych celebrytów i chamsko przerywając programy na reklamę np. proszku do prania.

Szczerze mówiac nie oglądam wogóle brazylijskiej TV, gdyż w moim prywatnym odczuciu uwłacza ona mojej inteligencji. Wiem, zabrzmiało buracko ale taka jest prawda.
Teraz dodam tylko kilka przykładów prowadzących programy w brazylijskiej TV oraz osoby które zostały przez tą TV wypromowane:

  • Luciana Gimenez – znana z tego że została zapłodniona przez wokalistę The Rolling Stones – Micka Jaggera, teraz prowadzi dwa programy w TV
  • Sabrina Sato – była uczestniczka Big Brothera, rozbierająca się kilka razy w Playboyu – posiada swój własny program w czasie największej oglądalności w sobotni wieczór
  • Andressa Urach – była uczestniczka reality show, znana z wypełniania swojego ciała silikonem i sprzedawania swoich wątpliwej jakości wdzięków za 7.000 dolców za godzinę – jest „dziennikarką” w jednej ze stacji TV
  • Alexandre Frota i Rita Cadillac – oboje są „gwiazdami” brazylijskich filmów porno, chętnie zapraszanymi do publicznej TV i przez nią lansowanych. Żenada to chyba zbyt łagodne słowo.

Co niedzielę w najpopularniejszym kanale TV w kraju (TV Globo) możemy oglądać program Faustao – gdzie sympatyczny grubasek raczy nas tanią rozrywką w towarzystwie skąpo ubranych młodych kobiet o uśmiechu sztuczniejszym niż piersi Pameli Anderson.

Zdj. 6 - Faustao

Nie sposób ponimąć ikonę brazylijskiej TV Silvio Santosa, który co niedzielę ma swoje show. Już pierwszy rzut oka na publiczność zgromadzoną w studio przypomina mieszkańców brazylijskich faweli. Najbardziej żenującym momentem jest gdy miliarder (majątek szacowany na 6 mld reali) Silvio Santos rzuca w powietrze 50 reali a zgromadzeni w studio rzucają się po te pieniądze jak zwierzęta.


Zdj. 7 - Miliarder zrzucający ochłapy publiczności

Dla totalnych półgłówków w niedzielę wieczorem puszczny jest program „Panico na Band”, który przesycony jest erotyzmem – hostessy ubrane są jedynie w bikini ze strongami a cały program opiera się o chamskie żarty na poziomie jaskiniowca.

Zdj. 8 - Panico na Band

Jedyny program jaki oglądam, zaczyna się około godziny 21 i puszczany jest jedynie raz w tygodniu w niedzielę, jego nazwa to Fantastico. Opowiada on o aktualnej sytuacji w kraju i dziennikarze tworzą to na poziomie, który mogę zaakceptować.

Niestety szczerzę muszę przyznać, że poziom najpopularniejszych kanałów w brazylijskiej TV jest poniżej oczekiwań średnio rozwiniętego człowieka. Pocieszeniem jest, że jeszcze nie doszło tutaj show „Rolnik szuka żony”....



Linki do zdjęć:










niedziela, 9 sierpnia 2015

Nazwiska w Brazylii

Do napisania tego postu nakłoniło mnie wydarzenie, którego byłem świadkiem w jednym  z urzędów w Brazylii. Jeśli przypatrzymy się nazwiskom brazylijczyków, każdy z nich ma podwójne nazwisko. Poniżej postaram się opisać więcej na ten temat.


Kilka postów wcześniej,(http://odkrywaniebrazylii.blogspot.com.br/2015/05/najgupsze-imiona-w-brazylii.html) napisałem post na temat imion w Brazylii. Myślę, że wielu z was zdziwiło się, podobnie jak i ja :-). Teraz przyszedł czas na nazwiska.

Wiele osób kojarzy nazwiska takie jak Ayrton Senna, Ronaldo, czy Ronaldinho. Wyglądają one jednak zupełnie inaczej w oficjalnych dokumentach:

Ayrton Senna, to tak naprawdę Ayrton Senna da Silva
Ronaldo, to Ronaldo Luís Nazário de Lima
Ronaldinho to Ronaldo de Assis Moreira

Ostatnio byłem świadkiem wydarzenia, gdy młoda (około 18 – letnia) matka przyszła do Urzędu Stanu Cywilnego i chciała zarejestrować imię i nazwisko swojego dziecka. Problem wystąpił już na początku, gdyż ojciec dziecka nie mógł się stawić wraz z nią, gdyż odbywał karę w więzieniu. W takim przypadku urząd umywa od tego ręce i jeśli ojciec dziecka nie jest w stanie stawić się w urzędzie, nazwisko dziecka będzie nadane jedynie po matce. Z tego właśnie powodu brazylijczycy mają podwójne nazwiska, pierwsze po matce, drugie po ojcu. Przykładowo "Thiago Silva Santos", oznacza, że nazwisko panieńskie matki to Silva, natomiast nazwisko ojca, to Santos. Jeśli ojcic przyznaje się do dziecka i jest w stanie stawić się w Urzędzie stanu Cywilnego, zawsze dziecko będzie miało dwa nazwiska.

Podobnie sprawa wygląda w postaci ślubu. Jeśli przykładowo polski mężczyzna o nazwisku Kowalski, chce w Brazylii zawrzeć związek małżeński z obywatelką tego kraju, np. o nazwisku Silva, w takim wypadku przymusem jest wzięcie podwójnego nazwiska przez przyszłą pannę młodą. Nie może ona pozostać tylko z nazwiskiem swojego męża, jak jest to powszechne w Polsce. Zatem jej nazwisko w Brazylii MUSI wyglądać tak: ... Silva Kowalski.

Nazwisko matki w Brazylii występuje wszędzie, nawet na dowodzie osobistym i należy podwać go we wszelkich formularzach. Jest to podyktowane tym, że niestety często ojciec nie może się stawić w Urzędzie Stanu Cywilnego, lub matka po prostu nie wie, kto jest ojcem (to częste zjawisko w Brazylii) i wtedy dziecko przejmuje nazwisko jedynie po matce.


To co różni podwójne nazwiska w Polsce i w Brazylii, to łączenie nazwisk. W Polsce jeżeli kobieta o nazwisku np. Nowak, weźmie ślub z mężczyzną o nazwisku Kowalski, jej nazwisko najczęściej wygląda Nowak-Kowalski. W Brazylii może ono wystąpić bez łącznika „-„ lub z łącznikiem w postaci „da”. Przykładowo: "Santos Silva", lub "Santos da Silva".

piątek, 24 lipca 2015

Historia budynku Joelma w São Paulo – Czy powstał na przeklętej ziemi?

Zdj. 1 - Budynek Joelma obecnie

W samym sercu São Paulo, w 1971 roku został oddany do użytku budynek o nazwie „Edifício Joelma”. Jego historia jest jednak zupełnie inna niż większości podobnych obiektów. Wiele osób twierdzi, że nad ziemią na której powstał budynek wisi klątwa, która spowodowała później śmierć prawie 200 osób.


Konstrukcja budynku


Budowa obiektu została zapoczątkowana w 1969 roku przez firmę „Joelma S.A - Importadora, Comercial e Construtora”, od której budynek przyją swoją nazwę. Jeden z dyrektorów firmy, Jorge Cassab, zapewniał że budynek posiada najnowocześniejszy w tamtych czasach system przeciwpożarowy.
Budynek wykonano w konstrukcji żelbetowej, wprawiono płaskie okna o aluminiowych oprawach a dach wykonano z płyt azbestowo-cementowych. Po ukończeniu jego wysokość wynosiła 25 pięter, do których dostęp zapewniały 4 windy.

Przeznaczenie budynku


Obiekt zaprojektowany został jako typowy budynek biurowy, powstały jako jeden z setek podobnych w centrum biznesowym największego miasta w Ameryce Południowej. Miejsce w piwnicach  służyło jako baza dokumentów dla firm. Piętra od 1 do 10 były zaprojektowane jako parkingi i dopiero wyżej (piętra 11-25) znajdowały się biura.

Dzień pożaru


W 1972 roku, czyli tuż po ukończeniu budowy budynku, został on wynajęty dla jednego z banków o nazwie „Banco Crefisul de Investimentos”.  Firma powoli urządzała się w nowym miejscu, gdy rankiem, 1 lutego 1974 roku o godzinie 08:54 w wyniku zwarcia urządzeń klimatyzacyjnych wybuchł pożar. Swoje źródło miał on na 12 piętrze, więc zaledwie jedno piętro z biurami znajdowało się poniżej, reszta została odcięta. Ogień szybko rozprzestrzenił się na kolejne piętra, a wyposażenie biur w tkaniny syntetyczne, drewniane meble i zasłony tylko to ułatwiły.

Do obsługi dwóch wierz biurowych służyła tylko jedna klatka schodowa, w budynku nie było straży pożarnej ani planów ewakuacji. (tak to jest jak się zawierza marketingowcom).

Na początku pożaru wielu osobom udało się uciec dzięki windom, lecz po czasie gdy przestały one działać, ludzie zostali pozostawieni bez drogi ucieczki. Wiele pracowników w gęstym dymie, zamiast zejść po schodach w dół, udało się na wyższe piętra w nadziei, że z czasem ktoś ich uratuje. Inni próbowali schronić się przed dymem i ogniem w łazienkach i na parapetach. Pracownicy z najwyższych pięter wspięli się na ostatnie, 25te piętro i wyszli na tarasy należące do obu wierz, dzięki czemu ocaleli od śmierci.

Akcja ratownicza


Zdj. 2 - Akcja ratownicza
Straż pożarna w São Paulo otrzymała pierwsze zgłoszenie o pożarze o godzinie 09:03. Niestety z powodu korków na ulicach, strażacy mieli problemy, by szybko dotrzeć do celu. Jednostkom straży pożarnej, znajdującym się najbliżej obiektu, udało się przybyć na miejsce dopiero o godzinie 09:10. Na miejsce zostały też wysłane śmigłowce ratownicze, lecz nie mogły one wylądować na dachu budynku - nie był on wyposażony w lądowisko dla helikopterów.

Wielu z przybyłych na miejsce strażaków, nie było wyposażonych w podstawowy sprzęt do ratowania ludzi w tych warunkach (nie mieli masek tlenowych). Poważnie utrudniało to akcję ratowniczą na wyższych piętrach. W czasie, kiedy strażacy wchodzili coraz wyżej, napotykali już na zwłoki pracowników. Niektórzy (w liczbe ok 20 osób), znajdujący się wyżej zaczęli wyskakiwać z okien – nikt z nich nie przeżył.

Dopiero półtorej godziny po wybuchu pożaru, na miejsce dotarł helikopter Brazylijskich Sił Powietrznych (Força Aérea Brasileira), który był w stanie zawisnąć w powietrzu i pomóc znajdującym się na dachu budynku osobom. Niestety dla większości pracowników banku było już za późno. Temperatura na najwyższych piętrach wynosiła już wtedy ponad 100 st. Celsjusza. Udało się ocalić jedynie osoby z Wierzy Północnej, wszyscy znajdujący się na dachu Wierzy Południowej zmarli.

Około 10:30 ogień strawił praktycznie cały materiał palny znajdujący się w budynku. Ze wszystkich 756 pracowników znajdujących się w środku, śmierć poniosło 191 osób a ponad 300 zostało rannych.

Zdj. 3 - Ogień w budynku


Śledztwo


Już po roku zakończono postępowanie w sprawie przyczyn pożaru. Dowiedziono, że instalacja elektryczna była źle zaprojektowana i przeciążona przez zbyt dużą ilość urządzeń elektrycznych. W rezultacie wielu pracowników i kierownik działu administracyjnego firmy odpowiedzialnej za katastrofę, dostało kary 2 i 3 lat więzienia.

Po pożarze


Pożar dotkliwie zniszczył budynek i potrzeba było czterech lat na odbudowanie zniszczeń. Niestety nigdy, do dnia dzisiejszego włącznie, obiekt nie był w stanie wynająć całej przewidzianej do tego przestrzeni. W połowie 2000 roku zmieniono nazwę budynku na „Edifício Praça da Bandeira”.

Historia przeklętej ziemi?


Po pożarze i ponownym oddaniu budynku do użytku, wielu pracowników opowiadało o dość dziwnych zdarzeniach jakich byli świadkami. Okazuje się, że słyszeli oni dziwne głosy i widzieli duchy zmarłych. Przyjrzyjmy się więc bliżej historii miejsca na którym wybudowano wierzowiec.

Mimo iż spoglądając dziś na centrum São Paulo widzimy w większości beton i wieżowce, to jeszcze 60 lat temu teren ten wyglądał zupełnie inaczej. W 1948 roku na miejscu w którym później stanął budynek Joelma, istniał dom rodzinny, należący do rodziny 26-letniego nauczyciela chemii Paulo Camargo. Mieszkał on tam z matką i dwiema siostrami. Historia rodziny jest jednak tragiczna. Z nieznanych przyczyn Paulo zastrzelił matkę oraz obie siostry i wrzucił ich ciała do studni, samemu popełniając później samobójstwo. Policja podejrzewała, że powodem zbrodni mogło być odrzucenie jego narzeczonej przez rodzinę lub to, że matka i siostry były na tyle chore, iż Paulo nie chciał się dla nich poświęcać i opiekować się nimi. Są to jednak jedynie przypuszczenia, nigdy niepotwierdzone.

Historia 13 dusz


Podczas pożaru z 1974 roku, 13 pracowników biurowca postanowiło uciec z budynku za pomocą windy, ta jednak odmówiła posłuszeństwa i zamiast im pomóc, uwięziła ich. Wszystkie osoby zmarły i żadnej z nich nie udało się zidentyfikować. Ich ciała pochowano razem na cymentarzu „São Pedro” w jednej z dzielnic São Paulo. Obecni pracownicy budynku opowiadają o tym, że słyszą wołania o pomoc dochodzące z windy oraz widzą w budynku tajemnicze postacie. Inni skarżą się na samozamykające się drzwi i trzaski o niezidentyfikowanym pochodzeniu.

Zdj. 4 - Groby 13 niezidentyfikowanych osób zmarłych w windzie


Ciekawostki


  • Na podstawie historii budynku, nakręcono film produkcji brazylijskiej o nazwie: „Joelma, 23º andar”

Linki (źródła)





czwartek, 23 lipca 2015

Kino brazylijskie cz. 2 - W jego oczach

Plakat reklamujący film w Polsce

Zanim napiszę cokolwiek o filmie, chciałbym powiedzieć, że tłumaczenie filmu mija się znacznie z tytułem oryginalnym, gdyż powinno ono brzmieć: „Dziś chcę wrócić samotnie”W jego oczach to brazylijski film, wyprodukowany w 2014 roku jako rozszerzenie krótkometrażowego filmu z 2010 roku pt. „Eu não quero voltar sozinho” – czyli „Nie chcę wrócić samotnie”.


Głównym bohaterem filmu jest niewidomy nastolatek o imieniu Leonardo. Poznajemy jego rodziców i przyjaciółkę, którą zna od dzieciństwa i z którą uczęszcza do jednej ze szkół średnich w São Paulo. Zarówno przyjaciółka – Giovana, jak i rodzica, tworzą dla Leo cały świat. Niespełnosprawność i odrzucenie go przez większość społeczeństwa – w tym kolegów z klasy połączone z nadopiekuńczymi rodzicami wzbudzają w nim chęć zmiany. Nasz bohater marzy o tym, by przenieść się w inne miejsce, gdzie nikt go nie zna, gdzie może być kim chce, stać się samodzielnym i zacząć życie od nowa.

Wszytko zmienia się diametralnie, gdy do klasy dołącza nowy uczeń – Gabriel...

Reżyser w swoim dziele pokazuje zmagania z uprzedzeniami otoczenia, krzywdzącymi stereotypami i porusza kontrowersyjne tematy. Dodatkowo na przykładzie głównych bohaterów obserwujemy zagadnienia związane z okresem dojrzewania, widzimy więc poszukiwanie swojej tożsamości, bunt wobec rodziców i pierwsze miłości.

Film na pewno nie jest kierowany do osób szukających szybkiej i płytkiej rozrywki. Znajdziemy w nim za to pewnien rodzaj subtelności i delikatności. Na szczególną uwagę zasługuje odtwórca roli głównego bohatera – Ghilherme Lobo. Mało znany, zaledwie 20-letni brazylijski aktor zagrał tak przekonująco, że sam po seansie musiałem sprawdzić, czy aby na pewno nie jest on rzeczywiście niewidomy. Widzowie w Brazylii mogą oglądać Ghilherme w jednej z telenowel, goszczącej obecnie w TV. Jestem pewnien, że aktor ten zrobi międzynarodową karierę i będzie o nim głośno, gdyż talentu do tego mu nie brakuje.

Ghilherme Lobo w kadrze z filmu "W jego oczach"

środa, 22 lipca 2015

Nieletni brazylijscy przestępcy w więzieniach dla dorosłych

Wczoraj natknąłem się na jednym z polskich serwisów informacyjnych na artykuł dotycznący zmiany prawa w Brazylii. Zmiany rządu nazwane zostały kontrowersyjnymi a przydługawy artykuł próbuje je atakować. Nie zgadzam sią z tym i poniżej powiem dlaczego.




Już we wstępie dowiadujemy się o tym, że:

„Brazylijscy politycy zastanawiają się nad obniżeniem wieku odpowiedzialności karnej, co pozwoli na wsadzanie do więzień dla dorosłych nawet 16-latków. Obrońcy praw człowieka biją jednak na alarm. W zatłoczonych zakładach karnych, w których panoszą się gangi, nastolatkowie nie będą mieć szans na resocjalizację.” – są to słowa zacytowane przez brazylijską działaczkę z HSW (Human Rights Watch), czyli organizacji zajmującej się ochroną praw człowieka, z siedzibą w Nowym Jorku (czyt. Kasa płynie z Nowego Jorku).

Dalej mamy jakże wzruszające historie opowiadające jak to 17-letnia Patricia jedynie „ugodziła nożem” kuzynkę jej chłopaka, gdyż „nie mogła dłużej znieść toksycznej atmosfery”. 

Mamy przytoczoną historię Ricardo, który pierwszy raz zabił w wieku 11 lat – „Zebrali się w dwudziestu chłystków, naćpanych kokainą, w bermudach i z karabinami w rękach. To Ricardo pociągnął za spust, gdy wymierzali karę innemu nastolatkowi - zdrajcy donoszącemu konkurencyjnemu gangowi”.

Nieco niżej mamy tekst ku przestrodze:

„16-latkowie będą sądzeni jak dorośli - za handel narkotykami posiedzą od 3 do 5 lat, za zabójstwo znacznie dłużej, nawet do 20 lat. Oczywiście będą też zamykani razem z dorosłymi w więzieniach. Może wtedy się czegoś w końcu nauczą?”.

Chwileczkę – czy autorka, z przekąsem dała nam znać, że więzienie to nie jest dobre miejsce na naukę? Naprawdę poważny argument, żeby młodocianych zabójców (wykonujących egzekucje) i handlarzy narkotyków od których niszy się życie milionów ludzi w Brazylii potraktować jak dzieci kradnące lizaka z kiosku.

Teraz robi się jeszcze ciekawiej:

„...jedyne, czego się mogą nauczyć młodzi ludzie w tamtejszych karcerach, to prawo dżungli i doskonalenie przestępczego rzemiosła.”

Haha, a na ulicy to niby jest lepiej? Skoro handlują prochami i zabijają to śmiem w to wątpić. Cóż nowego mogą nauczyć sie w więzieniu, hmm?? Przypominam, że nastolatkowie odpowiadają za dużą część bardzo ciężkich przestępstw w Brazylii, takich jak napady z bronią w ręku, zabójstwa z premedytacją, czy handel narkotykami. Nie są to niewinne osoby, które jeden raz w życiu popełniły błąd. Zdają sobie one bardzo dobrze sprawę z tego, co robią i jakie skótki może wywołać ich działanie. Poza tym kilkuletnia "kariera" bandyty, zabójstwa czy handel prochami – czy to są błędy? Dla mnie błąd to założyć rano dwie różne skarpetki...

Dalej jest jeszcze gorzej, przykładowo przytoczony został fakt iż w brazylijskich więzienich dochodzi do masowych egzekucji. Wspomne tylko, że nie umiera tam nikt niewinny! Są to normalne porachunki gangsterskie pomiędzy najgorszymi ścierwami na tej planecie, dla których strzelić komuś w głowe to jak splunąć na chodnik. Dlaczego nie obchodzi mnie nic, co spotyka tych więźniów? Bo jak już mówiłem, nie znajduje się tam nikt niewinny i każdy zasługuje na to, co go tam spotka!


Mniej więzień, więcej szkół


Jakże pięknie to brzmi, niestety rzeczywistość jest kompletnie inna. Handlując prochami człowiek bez żadnej szkoły i wyuczonego zawodu może zarobić tu około RS 4.000, czyli tyle ile początkujący inżynier i dwa razy więcej niż średnia krajowa. Nie trzeba być bystrym, by pokalkulować co się bardziej opłaca ...

Trochę faktów


Mieszkając w Brazylii poznałem przede wszystkim mentalność tych ludzi. Jest ona zupełnie inna niż Polaków i mierzenie ich tą samą miarą co nas jest totalnym nieporozumieniem. W większości (więszkość to nie wszyscy, gdyż jest tu duża grupa ludzi, którzy mają europejską mentalność, lecz to nie o nich mowa) jest to kraj bardziej prymitywny, liczy się szpan, kasa, wygląd, sex – oczywiście wszystko się ze sobą łączy, a na pierwszym miejscu jest kasa, która otwiera drzwi do wszystkiego co chcemy. Dla młodych ludzi, zapatrzonych w TV i internet, liczą się szybkie pieniądze, nie w głowach im lata spędzone w szkole i powolne wspinanie się po schodkach ich kariery zawodowej. Mówię to dlatego, że mimo iż coś, co działa bardzo dobrze, np w Skandynawii, zupełnie nie sprawdzi się tutaj, nie z tymi ludźmi. To jest podstawa od której należy w ogóle zacząć rozmowę.

Mimo iż w Brazylii nie ma wojny domowej ani żadnych innych konfliktów, np. na tle religijnym a ludność nie ma dostępu do broni, to wskaźnik zabójstw wynosi około 25 na 100 tys. mieszkańców i nadal rośnie. Dla porównania ten sam wskaźnik w większości krajów eurpoejskich wynosi ok 1-2 a w Stanach Zjednoczonych około 5.



Osobiście mógłbym płacić dwa razy większe podatki, jeśli zapewniono by mnie, że każdy kryminalista odsiedzi odpowiednią karę za swoje przestępstwo. Szkoły nic tu nie dadzą, bo już 10 letnie dzieci zaczynają tu swoją kryminalną karierę, właśnie dlatego, że nie grozi im za to żadna większa kara. Z tego powodu handlarze prochami wykorzystują dzieciaki do rozprowadzania towaru. Wybudowanie szkół, to nic innego jak postawienie budynków do których może ktoś będzie chodził a może nie....

Dla mnie więzienie to kara i każdy bandyta powinien się tam znaleźć, między innymi dlatego, by chronić przed nim społeczeństwo. Nie ważne, czy przestępca ma 15 czy 18 lat, nie czarujmy się, że 16-latek nie jest świadomy tego, co znaczy sprzedawać narkotyki czy zabijać!. Dlaczego mam oddawać swoje bezpieczeństwo w imię ochrony nastolatków, którzy już są do tego stopnia zdemoralizowani, że pomóc im może chyba tylko kula w łeb? A może właśnie to czego doświadczy taki 16-latek w brazylijskim więzieniu spowoduje, że po wyjściu nigdy nie będzie chciał tam wrócić?

Łatwo mówić piękne słowa żyjąc w zupełnie innym kraju i innej kulturze...



wtorek, 21 lipca 2015

Własna działalność gospodarcza w Brazylii

W ostatnich latach w Polsce popularne stało się tzw. samozatrudnienie. Poniżej opiszę, jak wygląda do w kraju kawy.




W Brazylii wiele osób wykonuje różne prace, nie rejestrując w ogóle swojej działalnośc i nie płacąc żadnych podstków. Władze stworzyły więc kilka lat temu nowe reguły, w wyniku których  powstał termin „Empreendedor Individual” i oznacza on Indywidualnego Przedsiębiorcę (spotyka się też nazwę Microempreendedor Individual). Jest to rodzaj firmy utworzonej przez jedną osobę i na jej własny rachunek. Każdy, to spełnia poniższe warunki może stać się Indywidualnym Przedsiębiorcą w Brazylii:
  • Przychody roczne z działalności nie mogą przekroczyć progu R$ 60.000, czyli R$ 5.000 / miesiąc brutto (średnia płaca w Brazylii w 2014 roku nieznacznie przekroczyła R$ 2.000) 
  • Pracownik nie może być właścicielem  lub współwłaścicielem innej firmy
  • Można zatrudnić jednego pracownika do pomocy, lecz jego pensja nie może przekroczyć kwoty minimalnego wynagrodzenia lub wysokość pensji wyznaczana jest przez związki zawodowe (Sindicatos). 
  • Zakres działalności jest ściśle określony na liście w Portalu Przedsiębiorców Indywidualnych
Korzyści wynikające z prowadzenia Indywidualnego Przedsiębiorstwa określone są w uzupełnieniu ustawy nr 128 z dnia 19/12/2008 i są to m.in.:
  • Rejestracja w Krajowym Rejestrze Osób Prawnych (CNPJ), co umożliwia przedsiębiorcy otwarcie konta bankowego dla przedsiębiorców, otrzymywanie pożyczek i wystawianie faktur.
  • Firma zostanie wpisana do uproszczonego systemu podatkowego o nazwie „Simples Nacional”, przez co przedsiębiorca jest zwolniony m.in z płacenia podatku dochodowego i składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne.
  • Przedsiębiorca będzie miał zapewniony dostęp do różnego rodzaju świadczeń, np. płatnej przerwy na urlop macierzyński, państwowej opieki zdrowotnej czy emerytury.

Koszty 


Koszty jakie indywidualny przedsiębiorca musi ponosić są niskie, lecz niezerowe. Poniżej wyszczegółnione są comiesięczne podatki pobierane z tytułu prowadzenie tego typu działalności:
  • Podatek na zabezpieczenia społeczne – R$ 39,40
  • Podatek od działalności handlowej lub przemysłowej – R$ 1,00
  • Podatek od działalności usługowej – R$ 5,00
Całość kosztów prowadzenia działalności indywidualnej nie przekracza więc R$ 50,00 / m-c.

Rejestracja


Rejestracja tego typu działalności jest darmowa i przeprowadzana przez internet na stronie: www.portaldoempreendedor.gov.br. Po wypełnieniu wszystkich pół formularza, automatycznie nadawany jest nam numer CNPJ. Dla osób nie korzystających z internetu, rejestracja również jest darmowa i realizowana w odpowiednich biurach rozsianych po całym kraju.



Linki:


Zdjęcie pobrano ze strony: http://www.meuplanodenegocios.com.br/